Jeden z czytelnikow, zaalarmowany moim emailem, w ktorym usprawiedliwialam dlugie milczenie tym, ze mam kataklizm za kataklizmem, napisal do mnie ostatnio:

> Probuje pan nasz uczyc sukcesu, sama ponoszac kleski?
> A moze to kleska w SUKCESIE?

Ciekawe spostrzezenie, prawda? Mysle, ze wielu innych, tym bardziej tych dopiero raczkujacych na drodze do osigniec, mogloby zadac podobne pytanie wiec pomyslalam, ze warto na nie odpowiedziec na lamach…

Te ostatnie kataklizmy to nie sa zaraz kleska w sukcesie. Ot, najpierw moj serwis emailowy zbankrutowal zmuszajac uzytkownikow do zmiany adresu emaila. Zdarza sie…