Sposobów na dojście do miliona jest tyle, ile ludzi na świecie, a nawet więcej. Jeden ze sposobów mówi, że pierwszy milion trzeba ukraść. Nie trzeba jednak kraść, wystarczy że masz 10 kg pomidorów. Zresztą sam zobacz:
Pewien bezrobotny stara się o stanowisko sprzątacza w Microsofcie. Dyrektor personelu przyjmuje go i każe zaliczyć test (zamiatanie podłogi), po czym stwierdza:
“Jesteś przyjęty, daj mi twoj e-mail, wyślę Ci formularz do wypełnienia, oraz datę i godzinę, na którą masz się stawić w pracy”.
Zrozpaczony człowiek odpowiada: “Nie mam komputera, ani tym bardziej e-mail’a.”
25 lutego 2008 r. ukazała się książka pt. “Truskawkowy Milioner” autorstwa Roberta Maichera. Jeszcze w tym samym miesiącu przeprowadziłem wywiad z autorem tej publikacji, aby przybliżyć czytelnikom historię sukcesu Roberta.
Arkadiusz Podlaski: Witaj Robercie. Zacznijmy może od pytania, które stawiają niektórzy czytelnicy “Truskawkowego Milionera”. Chodzi o to, czy jesteś Polakiem? Faktycznie, w książce nie ma o tym wzmianki… czy możesz rozwiać wątpliwości czytelników?
Robert Maicher: Urodziłem się w Polsce. Tu chodziłem do podstawówki, do szkoły średniej, później studia – kierunek Marketing i Zarządzanie. Nie zastanawiałem się nad tym, że informacja jakiej jestem narodowości jest ważna dla mych czytelników, bo z punktu widzenia biznesu nie ma znaczenia. Niemniej jednak myślę, że w kolejnej książce stwierdzę to jednoznacznie.
Arkadiusz Podlaski: Dlaczego w “Truskawkowym Milionerze” pieniądze zawsze występują w dolarach? Podobnie jest z imionami osób, które występują w tej publikacji. Nie są polskie. Dlaczego?
Robert Maicher urodził się w 1981 roku w małej wiosce liczącej około sześciuset mieszkańców. Od najmłodszych lat pomagał ojcu przy pracach na roli. Wierzył, że praca to dar, który kształtuje charakter człowieka, dlatego pracował już jako dziecko.
Gdy miał dziesięć lat został wyśmiany na forum klasy przez swojego nauczyciela za to, że był biedny. To zdarzenie odcisnęło na jego duszy tak głęboką ranę, iż wtedy zaprzysiągł, że będzie kiedyś bogaty. Od tamtej pory Robert Maicher, nie mając nikogo za wzór do naśladowania w biznesie, szukał nieustannie swojej drogi do finansowej wolności.